natura jej nie znosi
W poszczególnych hasłach oraz w rozdziale poświęconym stworom fantastycznym staramy się nie zgubić piękna i smaku symboliki zakorzenionej w kulturze humanistycznej. Jej centrum, jak wiadomo, stanowi człowiek ("miara wszechrzeczy"), lecz zawsze w kontakcie z naturą, z jej najwspanialszymi, najbardziej zachwycającymi przejawami, jak
Najpopularniejsze tłumaczenia "martwa natura" po hebrajsku: טבע דומם. Sprawdź przykładowe zdania, wymowę, gramatyka i słownik obrazkowy.
Tłumaczenia w kontekście hasła "cię nie znosi" z polskiego na angielski od Reverso Context: Moja mama też cię nie znosi. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Tłumaczenia w kontekście hasła "potenti della natura" z włoskiego na polski od Reverso Context: Incontrollati, gli elementi più potenti della natura reclamano la loro supremazia sulla Terra.
Jestem po kolejnym spacerze z Salto, gdzie Pani ze mną dyskutowała, że to że nie może odwołać psa nie jest problemem, że przecież psy muszą się przywitać i to normalne…że jej ujadający i powarkujący pies tak właśnie pokazuje radość na inne psy …pracuje bardzo ciężko już od wielu miesięcy z moim reaktywnym psem i
Dating While Separated But Living Together. Ostatnio opisywaliśmy jak wzrosły wynagrodzenia dla Wójta oraz Radnych Gminy Masłów ( Prawie 19,5 tys. wynagrodzenia dla wójta Tomasza Lato; podwyżki dostali również mieszkańcy – ( ). Z naszych informacji wynika, że wysokość podwyżek dla najważniejszych osób w gminie została źle odebrana przez część szeregowych pracowników. Na najbliższej sesji rady gminy Masłów nieoczekiwanie pojawił się punkt dotyczący odwołania skarbnik Pani Małgorzaty Kumór, która jak czytamy w uzasadnieniu, złożyła wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. Informacja ta spadła jak grom z jasnego nieba. Początkowo zadawaliśmy sobie pytanie, czy aby z finansami gminy wszystko w porządku oraz co mogło być powodem takiej decyzji. Uspokojenie przyszło dość szybko, bo jak się okazuje natura nie znosi próżni i już w kolejnym punkcie tej samej sesji rady gminy pojawia się projekt uchwały o ponownym powołaniu Pani Małgorzaty Kumór na stanowisko skarbnika gminy. O co może chodzić? Nie mamy pojęcia, ale na myśl przychodzi nam inna sprawa, którą zajmowało się nasze Stowarzyszenie. Blisko rok temu Gazeta Wyborcza opisywała kulisy odwołania Zastępcy Prezydenta Starachowic. Jak podawały media, Zastępca Prezydenta Starachowic poprosiła o możliwość przejścia na emeryturę, Pan Prezydent Marek Materek wyraził zgodę, rozwiązanie stosunku pracy nastąpiło z dniem 31 grudnia 2020r. Jednak to nie wszystko, Panu Prezydentowi udało się przekonać (chyba już byłą) zastępcę do powrotu i z dniem powołał ponownie panią Ewę Skibę na to samo stanowisko. Redakcja Gazety Wyborczej dopytywała, czy zastępczyni będzie teraz prócz pensji pobierać emeryturę i czy otrzyma odprawę z tytułu tego „chwilowego” odwołania. „Zastępczyni otrzyma wszystkie świadczenia zgodnie z obowiązującymi przepisami” – odpowiedział Prezydent. Zastanawiające było to, iż skoro Pani Vice chciała iść na emeryturę, to dlaczego ostatecznie wróciła oraz jakie wynagrodzenie zaproponował Jej Pan Prezydent w związku z nabyciem praw emerytalnych i powrotem do pracy. Postanowiliśmy to sprawdzić wysyłając do Prezydenta Starachowic pytania i po odpowiedzi okazało się, iż w grudniu 2020 Zastępca otrzymała 83000zł brutto. O to samo mamy zamiar zapytać Wójta Gminy Masłów. Jeśli chcecie nam pomóc w dalszej działalności na rzecz jawności, możecie nas wesprzeć ! ) polub post ) udostępnij post ) wesprzyj nas dowolną kwotą 07 1930 1800 2630 0626 3557 0001 (BPSSA O. w Kielcach)
Jest słoneczne, letnie południe. Słychać żyjące miasto – ptaki na drzewach, szum jeżdżących aut i odgłosy pozdrawiających się sąsiadów. Inaczej w mieszkaniu – tu od wczesnego ranka cicho i pusto. Jakiś czas temu domownicy w pośpiechu wybyli do szkoły i do pracy. Została tylko ona. Drobna staruszka, nazywana mamą i babcią, a czasami (kiedy wydaje się siedzieć zbyt daleko by nie słyszeć) również „Twoją matką” albo „starą sklerotyczką”. Siedzi tak codziennie w swoim pokoju, przy swoim stole, na swoim krześle, zbyt słaba, by samotnie wyruszyć gdzieś dalej niż do kuchni czy łazienki. Zbyt nieporadna, by włosy ułożyć w fantazyjny kok, który kiedyś był jej znakiem rozpoznawczym. I też zbyt rozkojarzona, by pamiętać o zakluczeniu drzwi wejściowych. Kiedyś chciała poczuć się jak dawniej i wyszła na chwilę do osiedlowego spożywczaka, po ulubiony dżem. Z chwili zrobiło się kilka godzin, bo zamiast do sklepu, skręciła do pobliskiego parku. Tam spotkała znajomą i przypomniała sobie, jak to miło do kogoś otworzyć usta. Te kilka pięknych godzin wolności skończyło się okropnie. Syn ją dopadł cały zdyszany, wyszarpnął niemal z ławki i zaprowadził do domu. Tam synowa wymachując kluczami, zrobiła wykład o jej zapominalstwie i nieodpowiedzialności. Że naraża bliskich na nerwy i ryzykuje zdrowie a nawet życie. A potem oboje wydali zgodny wyrok: Zakaz wychodzenia z domu bez opieki, pod ich nieobecność. Siedzi więc od tego czasu przy swoim okrągłym stole, przy którym odbywały się kiedyś wielkie, niedzielne obiady. Pamięta głośne rozmowy i dzieci biegające dookoła. Nasłuchuje dźwięków miasta i przypomina sobie te wszystkie lata gonitwy po sklepach. Nie po ubranie, ale po dobrą kiełbasę, po masło i ulubione lizaki dla wnucząt. Czasami jej wzrok zatrzymuje się na pomarszczonych dłoniach, kiedyś sprawnych i pracowitych. I zastanawia się, kto dziś chodzi po jej ogródku. Czy pamięta o podlewaniu wschodzących nowalijek? A może jej grządek już nie ma? Odgania wszystkie te myśli, które znów tylko spędzą melancholię i tęsknotę za czasami, kiedy była sprawna i żyła. Po prostu. Jej wzrok pada na gazetę leżącą na stole. Znów ktoś za daleko ją odłożył. A przecież wszyscy wiedzą, bo prosiła już tyle razy. Unosi się z wielkim trudem z krzesła, ale nic to nie daje. Nie ma siły sięgać po kule, kiedy do pokonania ma niewiele ponad metr. Ciągnie delikatnie za obrus i powoli przysuwa do siebie gazetę. Jeszcze kawałek, odrobinkę … i nagle ręka jej więdnie, opada bez życia wzdłuż tułowia. A wraz z nią obrus. I gazeta, szklanka zimnej, niewypitej herbaty, miseczka truskawek … Wszystko na podłodze a ona już wie, że znów będzie wykład. – Jezus Maryja, co tu się stało?! – pierwsza wpada synowa. – Spadło mi wszystko, chciałam … – zaczyna, ale wie, że zupełnie niepotrzebnie. – No czy mama zwariowała? Tyle razy mówiliśmy, żeby uważąć! A jakby na stole stało coś gorącego?! – synowa na zmianę gestykuluje i gorączkowo wyciera herbatę. Jak wariatka! Toż to tylko herbata, zimna. – myśli siedząca bezczynnie staruszka. Widzi, jak wzrok synowej pada na truskawki: – Jezu, plamy zostaną! Chodź zobacz, co narobiła! – woła męża (a syna staruszki). – Mamo, co Ty znowu nawywijałaś? – wtóruje mąż swojej żonie (a synowej staruszki). – Nic się nie stało, ja tylko chciałam przejrzeć. – pomarszczona, słaba dłoń sięga po gazetę. – Zostaw mamo! Już nic nie ruszaj. – zatrzymuje ją energiczne pacnięcie w rękę. – Ubranie ma też mokre. O tu jej poleciało na spodnie. – zauważa synowa i niebyt delikatnie podciąga teściową z krzesła. – Idziemy się przebrać. Przebieranie w nerwach i pośpiechu. Nic się nie stało przecież. To tylko herbata, dywan … myśli staruszka i zupełnie nie rozumie szumu, całych tych nerwów. Następnym razem dla świętego spokoju daruje sobie tę gazetę – postanawia, ale wie przecież, że za jakiś czas znów coś się stanie albo znów o czymś zapomni. Nie na złość. To się po prostu przytrafi: ziemniaki na gazie zupełnie wylecą jej z głowy, nie usłyszy telefonu, zostawi włączony telewizor i pójdzie się położyć. I za każdym razem będzie afera – wykłady, gesty, szturchania i klaps po łapach. A ona po raz setny zada sobie pytanie: Kiedy to się skończy …? *** Co myślisz, czytając scenę opisaną wyżej? Jak zazwyczaj komentujesz doniesienia, że znów w jakiejś rodzinie albo kolejnym domu (nomen omen) spokojnej starości jego mieszkańcy są wiązani, bici albo głodzeni? Ogromna krzywda … to prawda. A teraz wyobraź sobie, że tą staruszką jesteś Ty. Los zakpił z Ciebie okrutnie, bo to, co odbierasz jako brak szacunku, miłości i pospolitą przemoc, sam/a często i gęsto stosowałeś/aś wobec dziecka, jako najnormalniejszą metodę wychowawczą na świecie! Kiedy nie pytałeś/aś, nie słuchałeś/aś a zakazywałeś/aś i zmuszałeś/aś. Kiedy klaps (ręką, albo paskiem czy kablem – to zawsze było drugorzędne) był formą dyscypliny i nauki. Nie miałeś/aś czasu i cierpliwości, wystarczyło przełożyć przez kolano, czasami dopaść dziecko skulone gdzieś w kącie i zamachnąć się trzy razy. Żeby lekcja została zapamiętana. No więc jesteś tą staruszką. Jeśli masz poczucie żalu, smutku, ogromnej niesprawiedliwości i krzywdy dlatego, że ukochana osoba traktuje Cię jak przedmiot, to może w końcu zrozumiesz, że tak samo czuje dziecko. Różnica jest taka, że ono nie potrafi swoich uczuć nazwać, nie wspominając już o zakomunikowaniu ich Tobie. Jeśli nie mówi, nie znaczy, że nie czuje. Zresztą, przecież płacze wtedy i krzyczy „Ała, boli!”, ale kto by słuchał dziecka? Wiadomo, że nie chce dostać lania, Ty też byś nie chciał/chciała. Więc może przestaniesz w końcu powtarzać tę głupotę, że klaps to nie jest bicie a Ty nie raz dostałeś/aś na tyłek i wyrosłeś/aś na ludzi? No właśnie nie wyrosłeś/aś, jeśli nie rozumiesz, czym jest szacunek do drugiej osoby. Na tym polega Twoje nieszczęście. I Twojego dziecka oczywiście też, nawet bardziej. Jak ma niby wyrosnąć na dumnego człowieka, z niepodważalną pewnością swojej wartości, jak od najmłodszych lat dostawał po dupsku, do tego podwójnie jeśli miał czelność się odezwać? Jak w przyszłości kobieta ma odeprzeć niestosowne, seksistowskie uwagi szefa, jeśli już w dzieciństwie poznała, czym jest hierarchia i że lepiej jej nie podważać? Ceną Twojej znieczulicy jest znieczulica Twojego dziecka. Tak jak Ty relatywizujesz pewne zasady teraz, tak ono będzie robiło w przyszłości. Uderzy dziecko a później może uderzy też Ciebie. Będzie miało świetne usprawiedliwienie. I tego właśnie nie mogę znieść. *** Trzy mamy, trzy blogerki znają Matkę Naturę z każdej jej strony. Same walczyły o dobry i zdrowy poród, o karmienie naturalne, o własne wybory. Teraz dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz zapraszają na cykl wpisów, poświęconym świadomemu macierzyństwu w zgodzie z naturą. Nie będzie polemiki z innymi metodami, nie będzie dyskredytowania odmiennych przekonań. Wierzymy, że bez względu na dokonywane wybory, każda mama chce dla swojego dziecka najlepiej. My tylko pokazujemy i polecamy nasze. Dotychczas ukazały się wpisy na następujące tematy: (zdjęcie:
Emanuel Garm | Data: 01 luty 2021 Panna jest powściągliwą, łagodną kobietą, której głowę zaprzątają sprawy dnia codziennego. Ta spokojna z natury realistka może czasami sprawiać wrażenie zbyt poważnej. Jest bardzo dobrze zorganizowana w swoim codziennym życiu, a jej natura perfekcjonistki daje o sobie zarówno znać w pracy jak i w domu. Panie urodzone w znaku Panny potrafią być miłe i przyjaźnie nastawione do otaczających je ludzi, lecz zdarza się, że powodowane własnymi niepokojami i brakiem pewności siebie, tracą kontrolę i mówią coś, czego później żałują. Panny nie chcą sprawiać nikomu przykrości i w takich sytuacjach zazwyczaj proszą o wybaczenie, by naprawić stosunki z osobą, którą mogły skrzywdzić ich słowa. W głębi duszy są to bardzo czułe kobiety, które troszczą się o swoich przyjaciół i które łatwo jest pani Panna zmaga się z jakimś problemem, zamyka się w swoim świecie i nie daje sygnałów życia przez kolejne dni lub tygodnie. Jej żywiołem jest Ziemia, dlatego też Panna nie buja w obłokach i nie daje się zwieść złudzeniom czy nierealnym oczekiwaniom. Zanim zdecyduje się na udział w jakimś projekcie, musi mieć zagwarantowane bezpieczeństwo i nigdy nie zaangażuje się w przygodę, która będzie nieść z sobą zbytnie zdobyć miłość Panny?Uwodzenie nie wydaje się być mocną stroną Panny, w czym na pewno nie pomagają jej też wrodzona skromność i pokora. Panny to ciche kobiety, które wolą się nie wychylać i które umierają ze wstydu w obecności mężczyzny, który im się podoba. Tym sposobem wybranek ich serca, często nawet nie zauważa ich zainteresowania, co utrudnia mu przejęcie inicjatywy. Jak łatwo się domyślić, nie ułatwia to Pannom budowania relacji. Romantyczna i rozmarzona pani Panna potrzebuje czuć, że jej partner wspiera ją i motywuje na gruncie zawodowym, i jednocześnie jest tak samo jak ona zaangażowany w ich życie i mniej doświadczone Panny, bywają dość naiwne i łatwo ulegają mężczyznom, którzy we flirtowaniu i używaniu ładnych słówek mają tytuł mistrzowski. Starsze Panny, nauczone na błędach, nie dają się tak łatwo urodzone w tym znaku bywają zaborcze. Panna nie znosi, kiedy jej mężczyzny nie ma przy niej, nie toleruje też niewierności. Lubi jednak flirtować, choć nigdy nie pozwoliłaby, żeby jej partner robił to samo, za co można by jej zarzucić hipokryzję. Nie ma jednak czym się tak naprawdę martwić, ponieważ pani Panna bardziej niż od wdawania się w romanse woli koncentrować się na swoim życiu idealny partner potrafi zapewnić jej spokój i przywrócić jej pewność siebie w chwilach zwątpienia, tak aby mogła w pełni rozwinąć swój potencjał i zrealizować swoje najbardziej ambitne plany i Panna w łóżkuW sypialni Panna jest raczej za zachowaniem spokoju i kontrolowaniem swoich impulsów i niż poddaniem się pożądaniu. Nie ufa ani innym, ani sobie samej i niepokoją ją doznania, które może zapewnić jej własne ciało. W rzeczywistości Panna próbuje znaleźć równowagę pomiędzy swoją namiętną i marzycielską naturą, zgodnie z którą chętnie rzuciłaby się w wir odkrywania wszystkich istniejących rozkoszy seksualnych, a jej bardziej zachowawczą stroną, wzywającą do zachowania spokoju i niepoddawania się popędom. U Panny seks na okrągło miesza się z miłością i praktycznie nie zdarzają jej się stosunki z partnerem, którego nie darzy silnym uczuciem. Zawsze próbuje nawiązać więź z mężczyzną, zanim wylądują razem w jednym łóżku. Jest to jej sposób upewniania się, że oddaje się człowiekowi, który jest tego warty, a nie komuś pani Panna lubi seks, czasem ciężko jest jej się zrelaksować podczas zbliżenia, ponieważ za dużo jednak kocha się z kimś, kogo obdarza prawdziwym uczuciem, za drzwiami sypialni zostawia wszystkie swoje niepokoje i lęki.
Z powodu nieznajomości kociej natury i jej specyficznych potrzeb, opiekunowie mruczków często nieświadomie krzywdzą swoich pupili. Jednym z przykładów takich nietrafionych praktyk jest obróżka z dzwoneczkiem. Zakładanie jej na kocią szyję może w prosty sposób doprowadzić do… nieszczęścia. Czy kot potrzebuje obroży? W przeciwieństwie do psa, kota zazwyczaj nie wyprowadzamy na spacer, a nawet jeśli to robimy, to małe gabaryty mruczka nie wymagają, aby obroża spełniała warunki tej psiej. Jej zadaniem jest bowiem umożliwienie zapięcia go na smycz i utrzymania go na niej. A jak wiemy, psy potrafią być naprawdę duże i silne. Obroże i tak zastępuje się już szelkami. Generalnie jednak obróżka dla kota posiada kilka funkcji. Szczególnie w przypadku takiego kociaka, który wychodzi na zewnątrz. można przy niej zamontować adresatkę, stanowi informację, że kot ma opiekuna, może mieć właściwości antypasożytnicze. Jednak musimy pamiętać, że obróżka nie może stanowić dla naszego kota zagrożenia, ani powodować jakiegokolwiek dyskomfortu. To czy obróżka podoba się nam, nie powinno stanowić żadnego kryterium wyboru. Powinna być przede wszystkim elastyczna i wygodna. Niezwykle ważne jest, aby kot mógł z łatwością ściągnąć ją sobie z głowy, gdyby przypadkiem się o coś zaczepił. Nie powinna ograniczać także kocich ruchów, gdyż chyba nic bardziej nie irytuje mruczka niż odbieranie mu swobody poruszania się. Każdy przedmiot założony na kocie ciało najprawdopodobniej będzie kotu przeszkadzał i go drażnił. Obróżka nie jest tu wyjątkiem. Jeśli twój kot nie wykazuje oznak rozdrażnienia i niewygody, nie znaczy to, że ich nie odczuwa. Kot nie przyjdzie i nie powie ci, że nie podoba mu się to co właśnie na niego założyłeś. Będzie się starał tego pozbyć, albo do tego przystosować. To zależy od jego usposobienia. Jednak kocia natura jest taka, że nie znosi ograniczeń, a obróżka jest poniekąd jednym z nich. Obróżka z dzwoneczkiem dla kota Do niektórych obróżek doczepione są dzwoneczki. To nie tylko „uroczy gadżet”, ale także system alarmowy dla potencjalnych ofiar naszych kotów. Nasze mruczki to urodzeniu łowcy i te, które wychodzą na dwór, nawet gdy nie są głodne, będą polować. Taka jest ich natura i nic na to nie poradzimy. Dzięki doskonałym umiejętnościom łowców koty przetrwały jako gatunek. Jednak nie wszyscy opiekunowie akceptują drapieżną naturę swojego pupila. Dzwoneczek wydaje się być doskonałym rozwiązaniem. Ostrzega ofiarę przed atakiem. Problem w tym, że jednocześnie może wyrządzać krzywdę kotu… 1. Obróżka z dzwoneczkiem naraża kota na niebezpieczeństwo Obróżka z dzwoneczkiem ostrzega kocie ofiary. Ale nie tylko je – informuje także wrogów naszego kota o jego miejscu przebywania. Pamiętajmy, że nasz mruczek jest nie tylko łowcą, ale także ofiarą dla pozostałych drapieżników. Nie stoi na szczycie łańcucha pokarmowego. Nie powinniśmy zwiększać szans innych, większych zwierząt na zlokalizowanie naszego kota. Dzwoneczek u szyi skutecznie zagłusza kotu ważne informacje dźwiękowe, którymi kieruje się podczas dbania o swoje bezpieczeństwo i po prostu upośledza większość jego umiejętności. 2. Brak sukcesów myśliwskich prowadzi do frustracji Ciągłe niepowodzenia łowieckie prowadzą w bezpośredni sposób do frustracji kota. Polowanie to naturalny element kociej natury i tylko sukces może sprawić, że będzie ono kota satysfakcjonować. Podobnie jest z zabawą. Zabawki powinny być dla kota realne, możliwe do uchwycenia, a nie wirtualne, jak np. laser, którego kot nigdy nie złapie. Niektóre koty, które zostały zmuszone do noszenia dzwoneczków, nauczyły się polować również z nimi. Udoskonaliły się w technice polowania jeszcze bardziej i podczas zakradania poruszają się w tak bezszelestny sposób, że obróżka nie wydaje żadnego dźwięku. „Uruchamia się” już podczas skoku. Wtedy często dla ofiary jest już za późno. 3. Narażamy na szwank koci słuch Kolejną kwestią jest koci słuch. To zasadniczy koci zmysł. Górny zakres częstotliwości słyszanych przez koty dźwięków to 65 kHz. Jest dwuipółkrotnie wyższy od ludzkiego, więc wyobraźmy sobie jak głośny i irytujący jest dla kota dźwięk bez przerwy dzwoniącego przy uszach dzwoneczka. Koty cenią sobie spokój, hałasy je niepokoją i stresują. Głośne i wysokie dźwięki wywołują niechęć i strach, a nawet ból. Permanentny hałas ma niebagatelny wpływ na jakość kociego słuchu. Niewątpliwie ciągły dźwięk dzwonka wpływa niekorzystnie na ten zmysł. Jedynym nieinwazyjnym przypadkiem, gdy dzwoneczek nie będzie przeszkadzał kotu, to przykład głuchego mruczka. Dzwonienie nie będzie mu przeszkadzać, gdyż nie będzie go słyszał, a nam pomoże w zlokalizowaniu kota, który nie przychodzi na zawołanie. 4. Irytujący dźwięk może doprowadzić do zaburzeń behawioralnych Stres wywołany permanentnym dzwonieniem może sprawić, że kot zacznie zachowywać się w sposób nienaturalny i niepożądany, np. agresywny. Może stracić apetyt, bo jedząc, wciąż będzie dzwonił. Hałasować będzie także podczas toalety (może więc zacząć unikać kuwety), a nawet podczas snu, gdy przewracać się będzie z boku na bok. Wyobraźmy sobie, jak bardzo jest to nienaturalna sytuacja dla zwierzęcia, które wszystkie te czynności w naturze wykonuje samotnie i w ciszy. A teraz nagle czuje, że jest permanentnie zagrożony, bo każdy wie, gdzie się znajduje, a każdy jego ruch zostanie zauważony. Życie w ciągłym stresie to prosta droga do głębokich problemów behawioralnych, a nawet zdrowotnych. Zgadzamy się z tym, że należy chronić każde życie, lecz róbmy to w sposób niekrzywdzący naszego pupila. Obróżka z dzwoneczkiem stanowi dla kota niebezpieczeństwo! Może też prowadzić do problemów behawioralnych, gdyż ciągłe hałasowanie i bycie narażonym na hałas nie jest zgodne z cichą kocią naturą. Po trzecie drażni i uszkadza koci słuch – jeden z najważniejszych kocich zmysłów. Obróżka z dzwoneczkiem dla kota to zły pomysł – zdejmij ją swojemu kotu i zamiast wieszać ją na szyi, zrób z niej zabawkę.
Wynalezienie próżni przypisywane jest włoskiemu uczonemu nazwiskiem Torricelli, który w 1643 roku przeprowadził udany eksperyment z rurką wypełnioną rtęcią. Ten ambitny uczeń Galileusza starał się wykazać, że i dlaczego nie da się wypompować wody z kopalni, działając z powierzchni ziemi. Tzw. próżnia Torricellego powstała w górnej części rurki, którą umieszczono denkiem do góry w naczyniu z rtęcią. W XVII wieku w Europie doskonale znane było twierdzenie Arystotelesa, że natura nie znosi próżni, a więc że stworzenie „niczego” nie jest możliwe. Byli jednak tacy, którzy starali się temu zaprzeczyć. W najbardziej spektakularny sposób udało się to Niemcowi z Magdeburga. Otto Guericke (później wyróżniony szlacheckim „von”) zbudował z miedzi dwie półkule o średnicy ok. 42 centymetrów. Złożył je razem, uszczelniając tak powstałą kulę rzemieniem nasączonym woskiem i terpentyną. Potem, używając pompy tłokowej, usunął z wnętrza kuli powietrze. Teraz mógł już zadziwić w Magdeburgu licznych widzów eksperymentu: do każdej z półkul zaprzęgnięto po osiem koni. Ich zadaniem było owe półkule rozerwać – ale to im się nie udało. Dopiero otworzenie wentyla i wpuszczenie do kuli powietrza pozwoliło rozdzielić konstrukcję na pół. Działo się tak z powodu różnicy ciśnień wewnątrz i na zewnątrz kuli. Istnieją stare ryciny, na których widać, że już wkrótce potem zaczęto inne eksperymenty z półkulami i próżnią, w tym podnoszenie podwieszonego do dolnej kuli ciężaru. Były to doświadczenia naukowe, ale i widowiska organizowane zarówno dla ówczesnych elit, jak i dla gawiedzi. Nikt wówczas nie wiedział, że za parę wieków technika próżniowa znajdzie powszechne zastosowanie w nauce i przemyśle, a pompy próżniowe będą dostępne dla wszystkich, którzy ich potrzebują. Najważniejsze zastosowania techniki próżniowej Aktualnie producenci i importerzy pomp próżniowych, jak choćby nie mogą narzekać na brak zamówień, a to ze względu na zapotrzebowanie. Urządzenia i systemy wykorzystujące podciśnienie i próżnię stosowane są między innymi: w trakcie budowy i serwisowania urządzeń chłodniczych i klimatycznych, w urządzeniach medycznych, w maszynach drukarskich, do analizy gazów, do tworzenia tzw. wysokiej próżni, do pakowania próżniowego, do formowania na gorąco detali z tworzyw sztucznych. Systemy bliskiego transportu Niezwykle interesujące są zastosowania podciśnienia i próżni w systemach bliskiego transportu. Dotyczą one w zasadzie wszelkich ładunków, ale szczególnie przydatne są wtedy, gdy chwytanie danego materiału w tradycyjny sposób naraża go na uszkodzenie. Doskonałym przykładem mogą być laminowane panele w przemyśle meblarskim: jeśli rolę uchwytów pełnią przyssawki, pod którymi wytworzona zostanie próżnia, nie pozostają na delikatnej powierzchni paneli żadne ślady. Podobnie jest z płytami wiórowymi. Podciśnienie i próżnia mogą być jednak wykorzystywane także do transportu innych materiałów i obiektów. Mogą to być arkusze blachy, płyty gipsowo-kartonowe, tafle szkła, płyty z tworzyw sztucznych, a nawet skrzynie i worki. Można to wszystko nie tylko transportować, ale także przechylać, obracać i odwracać. Nawet masa ok. 2 ton nie jest zbyt duża dla zawiesi podciśnieniowych. Również tak popularny w transporcie bliskim wózek widłowy wcale nie musi transportować palet z ułożonymi na nich surowcami lub produktami. Można go wyposażyć w specjalne chwytaki wykorzystujące próżnię i zasilane z akumulatora. Ich udźwig może przekraczać nawet 10 ton. Specjalne trawersy próżniowe są w stanie podnosić i przenosić nawet 60 ton na raz. Pompy próżniowe znajdują ponadto zastosowanie w maszynach do transportu materiałów sypkich, np. pyłów, proszków, granulatów. Korzysta z tego przemysł spożywczy, farmaceutyczny i chemiczny. Systemy transportu pneumatycznego z wykorzystaniem techniki próżniowej służą nawet do transportu piasku, żwiru, cementu, a także mokrych odpadów. Pomysłowość konstruktorów wykorzystuje więc technologię próżniową, której początki Europa ujrzała ponad 300 lat temu. Kolejne lata przyniosą z pewnością jej dalsze udoskonalenia i rozwój. Źródło: Saga
natura jej nie znosi