dziecko mówi jesteś głupia
Rodzice tego nie słyszą, ale dziecko ciągle bombardowane jest tekstami, że są jacyś dziwni, zachowują się jak małpy, nie potrafią rozmawiać, robią dziwne miny, machają rękoma. Dla kodaka to jest zawieszenie między młotem a kowadłem, tańczenie ciągle między dwoma kulturami.
Jak kupuje się dzieci w Polsce? Handel dziećmi w Polsce kwitnie i może sięgać nawet kilkaset „transakcji” w ciągu roku. Niektóre źródła wskazują, że w ten sposób może kończyć się aż dwa tysiące adopcji rocznie. Dla porównania legalnych adopcji mamy każdego roku około 3 tysiące. Skala jest zatem ogromna.
Przyczyny udaru mózgu. Udar mózgu stanowi 80 proc. wszystkich udarów i jest jednym z powikłań zatorowych chorób serca. Będąc główną przyczyną niesprawności osób po 40 roku życia, stanowi trzecią w kolejności przyczynę zgonów. O przyczynach powstawania udaru mózgu, opowiada prof. Janina Stępińska, kardiolog. Mgr Kamila
Kiedy ludzie ci piszą ale żeś jest ŻENUJĄCA ale jesteś GŁUPIA ale jesteś DEBILEM ale masz śmiech jak świnia kaszel taki wymuszonya mnie prywatnie nie
Często lekarze znajdują powód, dla którego dziecko nie mówi, a zastosowanie leczenia pozwoli przyspieszyć rozwój mowy werbalnej. Słuch można także stymulować. Baw się z dzieckiem ukrywając grającą zabawkę i poleć mu, aby ją znalazło. W ten sposób maluszek będzie nabywał umiejętność lokalizowania dźwięku, co uwrażliwi
Dating While Separated But Living Together. Chłopiec jest wrażliwy i mądry. Daleko mu do obiegowej opiniii o agresywnych i niebezpiecznych autykach archiwum rodzinneDzięki matce, jej uporowi i wysiłkowi, pięcioletni chłopiec chory na autyzm znalazł sposób na komunikowanie się ze światem. Lubi, kiedy czyta mu się książki. Zaskakuje swoją wiedzą i inteligencją. Nie chce, by ktoś mówił o nim, że jest "głupi". Uważa, że jest zupełnie zdrowy, tylko nie umie mówić. Pięcioletni autyk, dzięki mamie, znalazł sposób na kontakt ze światem. Pisze to, co chciałby powiedzieć. A o Janku opowiada Beata PieczyńskaWszystko teraz tak szybko się dzieje, są postępy, dyskusje… dlatego zapisuję to w SMS-ach i je rozsyłam do terapeutek. W ten sposób zdobywam ich opinie. One odpisują, ale też są zaskoczone. Jedna z terapeutek Elżbieta Kuberska mówi, że historia mojego syna brzmi jak amerykański film - opowiada pani Anna, mama Janka, chorego na autyzm. CZYTAJ TEŻ:AUTYZM UJARZMIONY- Jasiu. Czy ty masz jakąś tajemnicę - zapytałam swojego małego syna - Tak - napisał jej na kartce…- Jaką - dalej pytała Taką, że już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić - odpisał przełom. Janek Kostiukow jest przedszkolakiem, w czerwcu skończył 5 lat, zdiagnozowano u niego autyzm. Jeszcze do niedawna nie było z nim kontaktu. Gdy miał rok, mówił: mama, tata i baba. Potem przestał się odzywać. Każdy przypadek jest inny. Często jest tak, że rodzi się dziecko i wszyscy są szczęśliwi. 10 stopni w skali Apgar. Rodzice mają wrażenie, że wszystko jest w porządku i nagle... Zaczyna się dziać coś dziwnego. Przychodzi krach. Zanika mowa, a proces rozwoju zbacza z właściwej drogi. Janek urodził się bezproblemowo. Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego. Miał zaburzenia oddechu, był na skraju swojego krótkiego życia. Przez jedenaście dni leżał pod respiratorem. Gdy wyszedł z tego ciężkiego stanu, pojechał z mamą do domu. Mama - fizjoterapeutka. Jej mąż - lekarz. Wiedzieli już, że będą Wiedziałam, że muszę "stanąć na rzęsach", aby Jasiek nie miał mózgowego porażenia dziecięcego - wspomina. - Pierwszy rok to była walka. Ćwiczyliśmy codziennie po pięć, sześć godzin. Intensywna rehabilitacja wykańczała. Wyliśmy razem - ja - i moje dziecko, ale nie dawałam za Ania opowiada historię, która sprawiła, że autyzm, pomimo że ona jest zdrowa, stał się częścią jej wyniku intensywnej i profesjonalnej terapii, udało się rozwiązać kłopoty ruchowe. Janek zaczął chodzić. Wszyscy byli szczęśliwi. Jednak prawidłowy rozwój intelektualny chłopca stanął pod znakiem zapytania. - Gdy syn miał półtora roku zaczęło w naszych rozmowach coraz częściej padać słowo: autyzm - wspomina mama chłopca. Gdy skończył dwa lata, jego rodzice przestali się Stało się dla nas oczywiste, że Jasiek ma autyzm - wspomina pani Anna. - Formalną diagnozę diagnozę na papierze, czyli gdy nasz syn, piękny chłopiec, miał już trzy lata - kiedy mały Jan miał rok, mówił pięć słów. Pewnego dnia jednak przestał. To był regres. Ale poza tym dziecko, dzięki poświęceniu matki i ojca cały czas szło do przodu. Jeszcze nigdy nie był tak zdrowy jak Anna mieszkała w Poznaniu. Biegała od specjalisty do specjalisty. Pomiędzy wizytami martwiła się, czy zdąży nakarmić dziecko, a gdy wchodziła do jednego gabinetu, bała się, że nie zdąży na czas do kolejnego. - Wiedziałam, że autyzm to ciężka choroba i trzeba ją leczyć. Biegałam od lekarza do lekarza i to nie sprzyjało żadnej relacji z moim dzieckiem - wspomina. Pewnego dnia zrozumiała, że do tego, by leczenie odniosło skutek, trzeba mieć klucz, którym jest kontakt z małym Janem. Wtedy też postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. Zrezygnowała z kilku terapii, dając Jaśkowi więcej siebie. - W tej terapii jest tak, że lekarze często skupiają się na wyciszeniu takiego małego wrzeszczącego delikwenta - uważa pani Anna. - Nie tędy droga. Dzieci chore na autyzm wszystko boli. One nie potrafią powiedzieć co, bo nie umieją komunikować się ze światem. Podając tabletkę na wyciszenie, uspokajamy dziecko, nie niwelując jego wewnętrznego bólu. I powstaje błędne koło. Zawsze będę bronić dzieci autystycznych. One sprawiają wrażenie dzieci głęboko upośledzonych, ale w rzeczywistości… - mama małego Jana milknie. Pięcioletni Jaś napisał swojej mamie na kartce, że autyzm to jest taka choroba, w której wszystko boli. Mądre dziecko zamknięte w skorupie, z którym - nawet gdy to jest potencjalny geniusz - nie ma kontaktu… Wyobraźmy sobie takie życie, w którym znajdujemy się na bardzo wysokim poziomie intelektualnym, ale nie jesteśmy w stanie porozumieć się z innymi i wszyscy myślą, że nic nie rozumiemy, że jesteśmy przedmiotem, który trzeba przenosić z miejsca na miejsce. Ten stan trwa lata. Wszyscy traktują nas jak kukiełkę. Do czego to prowadzi?Odpowiedź jest przerażająca: do wtórnego upośledzenia. Do sytuacji, gdy zaczynamy wszystkich ignorować i zaczynamy żyć we własnym świecie, zamknięci w niemocy frustracji intelektualnej. Wiedza na temat autyzmu jest bardzo płytka. Kojarzymy ludzi z autyzmem jako agresywnych, czasem niebezpiecznych, zamkniętych w sobie. A oni… czują!- Wczoraj Jasiek obudził się spocony i zapłakany, więc pytam, czy miał zły sen? "Tak" - kiwnął głową. Ja zapytałam: Co się śniło? Napisał : "Umarłem". - opowiada Anna uparcie od trzech lat rehabilituje syna. Przed wakacjami zaczęła go uczyć pisać. Najpierw poznawali litery, potem tajniki pisania metodą sylabową. Trylion razy na zasadzie miliona powtórzeń wałkowali pisanie, nawet gdy nie było kontaktu wzrokowego. Ona prowadziła jego rękę - lewą, bo jest mańkutem i czy chciał, czy nie, czy patrzył, czy nie, to robiła swoje, nie do końca wierząc, że odniesie to jakiś skutek. - Ludzie z zewnątrz myśleli, że zwariowałam. Szeptali, że dziecko jest zaburzone i nie ma co się tak wysilać - A czy ty wiesz do czego leżak służy? - Do opalania - A po co się ludzie opalają? - dociekam. - Żeby ładnie wyglądać - odpisuje. W lipcu po jakimś miesiącu nauki pisania - a robili to codziennie po 4 godziny, pani Anna była już bardzo zmęczona. Pokazała Jaśkowi jeża i zapytała go: Jasiu? A czy ty wiesz co to jest? Trzymała syna za rękę, gdy ten nagle zaczął prowadzić długopis po kartce. I odniosła wrażenie, że napisał: jeż. Przeżyła to, ale nie chciała uwierzyć, że to się stało. Nawet wystraszyła się, że może mieć rację. Stwierdziła:- To niemożliwe. Choć uczyła go z uporem od miesiąca, nie dopuszczała myśli, że jej autystyczny syn mógł tak świadomie napisać JEŻ i to do tego zgodnie z ortografią. Następnego dnia czytała dzieciom książkę. Jej młodszy syn zasnął. Janek wiercił się. Powiedziała mu, że jest zmęczona i, że to koniec czytania. Pięciolatek wpadł w szał. Zły krzyczał i płakał. - U dzieci z autyzmem trzeba korzystać z motywacji - tłumaczy mama Jaśka. Z premedytacją wzięłam kartkę i powiedziałam: - Jasiek co ty ode mnie chcesz? Chłopiec ku jej zaskoczeniu zaczął wykonywać ruchy długopisem i wyszło: KSIĄŻKA. Pani Ania zawołała męża, który zapytał pięciolatka, czy chce spać? Janek znów napisał: KSIĄŻKA MAMA Nawet nie wiem, o czym wtedy czytałam. A on był przeszczęśliwy - wspomina ze wzruszeniem pani Anna. - Wszystko odwróciło się do góry nogami. Moje kochane dziecko, które do tej pory nie mówiło, nie komunikowało się, nagle na pytanie co chcesz, odpowiada - "mandarynka" - cieszy się z terapeutek Jasia - Elżbieta Kuberska - historię Jasia porównuje do kontaktu z inną To wygląda jak amerykański film. Ale przecież Jaś nie jest kosmitą - terapeutka uśmiecha się. - Określenie "inna cywilizacja" do niego jednak bardzo pasuje - dodaje. - Mieliśmy wyjątkowe wakacje - wspomina pani Anna. Przed wakacjami jeszcze miałam dziecko, które wiedziałam, że jest mądre, ale wiecznie też miałam wątpliwości, czy poza autyzmem jest upośledzone umysłowo, a jeśli tak, to do jakiego stopnia? Pytałam sama siebie, szukałam odpowiedzi. Czy Janek nas rozumie? W życiu nie przypuszczałabym, że on ma taką wiedzę. - Jasiu, próbuję Ci opowiedzieć, jakie zwierzęta mieszkają w górach, a ty cały czas piszczysz i piszczysz! Czemu? O co chodzi? - Bo ja to wszystko już wiem! Nie rozumiesz?- Nadal jestem matką bojącą się o przyszłość dziecka, ale w innym wymiarze - mówi mama Janka, która przyznaje, że czuje się jak w filmie science fiction. Kiedyś zapytała Jasia, czy ktoś mu sprawił przykrość. Odpowiedział, że tak. Że jedna pani powiedziała mu, że jest głupi. I Jaś poprosił mamę, pisząc na kartce:- Mamo powiedz tej pani, że nie jestem Jutro rano będziemy pracować, żebym nigdy taki nie był - Jasiu, a czy ty masz jakąś tajemnicę? -Tak! Już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić. ***Anna Kostiukow ma 31 lat i jest matką dwojga dzieci. Jaś ma młodszego brata. Mama chłopców - prócz czasu poświęcanego dzieciom - realizuje się w pracy zawodowej - jest doktorem rehabilitacji. Pełni też funkcję wiceprezes stowarzyszenia Gepetto w Koninie, która pomaga ludziom chorym na razem z Anną Leśną, prezes Stowarzyszenia tworzy Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu. Placówka ma zacząć działalność na początku przyszłego porad stowarzyszenia Gepetto w subregionie konińskim korzysta około 40 osób, ale jak mówi Anna Leśna, co roku lekarze diagnozują chorobę aż u piętnaściorga dzieci. Dlatego w Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu, które powstaje w pomieszczeniach po dawnym MDK-u, utworzone zostanie specjalistyczne przedszkole dla dzieci chorych na autyzm. Będzie to pierwsza taka placówka w regionie konińskim.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 14:03 kasiaak odpowiedział(a) o 14:04 nic, może ona po prostu to mówi, bo cie lubi ? ;d A w jakim sensie mówi o ciebie głupi ?\W takim :Ty mój głupku kochany xpA może :O m g jaki ty głupi jesteś ! Ćifna. odpowiedział(a) o 14:05 Podziękuj jej za to, niech wyczuje ironie...Nie warto jej wyzywać, jeśli ona jest głupia to ty na to nic nie poradzisz... ona nic się domnie nie odzywa i mówi tak do moich kolegów przez gg askaa5 odpowiedział(a) o 14:07 odwalić się i dać spokój..xd Nie odzywaj się do niej, sama przyjdzie i przeprosi :p (tak było w moim przypadki) mati 25 odpowiedział(a) o 14:28 ten kto zadał to pytanie to mój kolega z klasy więc wiem kto powidział do niego jesteś głupi ona nie jest ani za bardzo miła ani zła więc ja bym na jakie miejscu po prostu to zignorował blocked odpowiedział(a) o 14:04 Nitta odpowiedział(a) o 20:05 Zastanowić się nad sobą i swoim zachowaniem Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Z okazji przypadających dzisiaj trzecich urodzin bloga pozwoliłam sobie na mały żart. Oto się niewinnie.– Mamo! A on powiedział, że jestem głupi! – To mu powiedz, że sam jest głupi.– Sam jesteś głupi!Nagle mnie olśniło. Wynalazłam uniwersalną metodę wychowawczą! Ba! Nie tylko wychowawczą. Wymyśliłam sposób na wszelkie niewygodne dla nas, rodziców, sytuacje.– Tato! Zrób mi kanapkę! – Sam sobie zrób!– Mamo, poczytaj mi! – Sama sobie poczytaj!– Mamo, pobaw się ze mną! – Sam się pobaw!– Mamo, a ona mówi, żebym przestał. – To jej powiedz, żeby sama sobie przestała.– Tato, a on mi mówi, że jestem gaduła. – To mu powiedz, że sam jest ta metoda może przynieść nieoczekiwane konsekwencje, niewygodne dla nas, rodziców. Dzieci się przecież szybko uczą. I tak…– Synku, jesteś niegrzeczny! – Sam jesteś niegrzeczny!– Synku, pościel łóżko! – Sama sobie pościel!– Córeczko, poćwicz na skrzypcach. – Sama sobie poćwicz!– Dzieci, idźcie na podwórko! – Sami sobie trzeba przyznać, że w tych ostatnich „samych sobie” jest nieco nic nie uczy tak dobrze, jak przykład. Rodzice powinni dać dobry przykład dzieciom, i ścielić swoje łóżka, ćwiczyć na skrzypcach oraz chodzić na spacery. Nie mówiąc o tym, że nie powinni być aż tak niegrzeczni, żeby mówić dzieciom, że są niegrzeczne! To ja. Kornelia zwana Werką, żona męża, mama dwóch nastolatków i jednej córeczki. Od 2011 roku tkwię w szaleństwie zwanym edukacją domową. Lubię pisać, spacerować, szydełkować. Uczę się korekty tekstu i bycia minimalistką. Czasami śpiewam w chórze. W 2021 roku napisałam książkę „Droga w nieznane? Edukacja domowa dla początkujących”. Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Kornelia wpisu
Już jako nastolatka wiedziałam, czego chcę od życia – zaradnego mężczyzny u mojego boku, gromadki dzieci, własnego domu. Gdy udało mi się to osiągnąć, poczułam się spełniona. A że słyszę czasem od koleżanek czy teściowej, a nawet własnej matki, że jestem darmozjadem… Cóż. To świadczy tylko o nich, nie o mnie. Mój mąż, Adam, jest wspaniałym mężczyzną. Poznaliśmy się w liceum – chodziliśmy do tej samej klasy. Dużo nas łączyło – nie tylko podobne zainteresowania. Pochodziliśmy z całkiem zamożnych rodzin, chcieliśmy wyrwać się z dużego miasta, myśleliśmy o przyszłości. Wiedziałam, że po maturze nie pójdę na studia, że ich nie potrzebuję. Chcieliśmy tego samego – dużej rodziny Chciałam założyć rodzinę, wyjść za mąż za kogoś, kto zapewni mi byt. Adam chciał tego samego – kobiety, która zamiast ganiać do pracy i urabiać się po łokcie, a potem stękać, jak jej źle, skupi się na jednym: na budowaniu rodzinnego gniazdka. Oświadczył mi się zaraz po maturze. Poszedł na studia inżynierskie, dorabiał w firmie swojego ojca – ojciec od dziecka przygotowywał go, że kiedyś ją po nim przejmie. Mieszkał wtedy ze swoimi rodzicami, ja z moimi. Moi rodzice nie byli zbyt szczęśliwi, gdy powiedziałam im o moich planach na przyszłość. Chcieli, żebym poszła na studia, pomyślała o sobie, była niezależna – zwłaszcza matka na to nalegała. Jest nowoczesna, jej zdaniem kobieta musi mieć własne pieniądze, musi być zaradna – w razie gdyby coś się stało, w razie rozwodu… Spełniło się moje największe marzenie W końcu postanowiliśmy z Adamem, że czas się usamodzielnić. On już całkiem nieźle zarabiał w firmie ojca, a ja nie mogłam się doczekać, aż w końcu wyjdę za mąż i urodzę dziecko. Wiedziałam, że to rola, do której jestem stworzona! W końcu, kilka dni po tym, jak Adam obronił pracę dyplomową, powiedzieliśmy sakramentalne „tak”. Zamieszkaliśmy u teściów – odstąpili nam część bliźniaka, którą wcześniej zajmowała babcia Adama. Ona zamieszkała z nimi, a my mieliśmy cały dom dla siebie! No, pół. Bardzo szybko zaszłam w ciążę. Urodziłam synka, a kilka miesięcy znów zobaczyłam na teście dwie kreski… Dziś mam 33 lata i czworo dzieci. Najstarszy, Tymek, ma 10 lat. Najmłodsza, Tosia, skończy w tym roku 3 latka. Uwielbiam swoje życie. Naprawdę! Nie oceniam wyborów innych kobiet, ale nigdy nie zamieniłabym tego, co mam, na jakieś własne firmy, wyższe wykształcenie, na pieniądze... Wyprawiam dzieci do szkoły i do przedszkola, robię kanapki. Kiedy nie ma dzieciaków, sprzątam dom, trochę pracuję w ogrodzie. Gotuję obiad, robię pranie. Czasem zajrzę do koleżanki na kawę. Gdy mąż wraca z pracy, ciepły posiłek czeka już na niego na stole, koszule są poprasowane. Odrabiam z dziećmi lekcje, bawimy się, czytamy bajki. Wieczorami mam czas dla siebie. Jasne, że czasem jestem wykończona – zajmowanie się domem i wychowywanie czwórki dzieci to harówa! Ale wiedziałam, że chcę właśnie takiego życia. Nie wyobrażam sobie, że miałabym jeszcze pracować. Szczerze mówiąc, nigdy w życiu nie chodziłam do pracy… No, raz, zaraz po oświadczynach, wyjechałam z przyjaciółką do Francji na winogrona. Nigdy więcej! Myślą, że nie mam ambicji Ostatnio podsłuchałam rozmowę teściowej z moim mężem. Zapytała go, czy naprawdę nie ma problemu z tym, że jego żona nie ma żadnych ambicji, wykształcenia, że przecież pochodzi z takiej dobrej rodziny, a sama jest pasożytem... Nawet moja matka mnie tak kiedyś nazwała. One nie rozumieją, że nie chcę iść ich śladami. Ja wiem, że w dzisiejszych czasach mój styl życia jest kontrowersyjny. Bo nie ganiam za pieniędzmi, bo jestem szczęśliwa, kiedy mogę gotować mężowi i dzieciom… Ale dla mnie to życie idealne! Mamy pieniądze – firma mojego teścia świetnie prosperuje, pewnie niedługo Adam przejmie już wszystkie obowiązki, co będzie wiązało się z dużą podwyżką. Do tego mamy 500 plus. Może i nie mam własnych pieniędzy, ale po co mi one? Mamy z mężem wspólne konto, nie muszę się prosić o żadne kieszonkowe, jak mam ochotę sobie coś kupić, to po prostu to robię! Nie jestem głupia, nie jestem leniwa. Przecież pracuję w domu! Wiem, że jeszcze nieraz usłyszę, że jestem darmozjadem żyjącym na garnuszku męża. Ale gdyby nie ja, ten garnuszek byłby pusty! Ada Zobacz także: Ile jest warta mama siedząca w domu z dzieckiem? Policzono, to niewyobrażalne sumy! Awantura o imię dla dziecka. „Teściowa zagroziła, że jeśli go nie zmienimy, już się do nas nie odezwie” Odkurzanie, pranie, gotowanie? Obowiązki domowe – przewodnik wg wieku
Skip to contentPrzedsiębiorcze Podlasie MenuSite navigationAKTUALNOŚCIPODLASKIEINSPIRUJĄFELIETONYOPINIEKONTAKTHomeOpinie10-letni geniusz: „Mamo wolę być głupi, ale akceptowany przez inne dzieci”10-letni geniusz: „Mamo wolę być głupi, ale akceptowany przez inne dzieci” W przyszłości będą go podziwiać, dzisiaj polska szkoła nie ma strategii dla geniuszy. W szkole pojawia się nieprzeciętnie zdolne dziecko. Co z nim robić? Czy Polska szkoła posiada procedury, zasady, wytyczne… Nie są to moje ulubione słowa, ale gdy patrzę na to, jak potraktowano 10-letniego geniusza, mam w sobie pełne poparcie do ich użycia. Stale gadamy tylko o innowacjach, inwestycji w naukę, rozwoju, start-upach… Przecież poniższa historia może być historią człowieka, który odkryje nowe źródło energii, lek lub coś, co niezwyczajnie zmieni świat. Z drugiej strony, zastanawiam się jak nieludzkie jest pozostawienie w takiej sytuacji dziecka samego sobie i budowanie w nim poczucia, że bycie innym to bycie ma 10 lat. Interesuje się fizyką, matematyką, robotyką. Chodzi też na zajęcia z podstaw programowania. W każdej wolnej chwili czyta książki. Uwielbia je. Nie jest typem domatora. Na co dzień lubi też dodatkowe zajęcia z piłki ręcznej. Ostatnio w szkole usłyszał od koleżanki, że jest głupi. Dziewczynka zupełnie nie mogła zrozumieć o czym mówi jej rówieśnik. Nie znała tych słów, a sposób wypowiedzi Kuby ona i jej koledzy uznają za przemądrzały. Chłopiec ma problemy z dogadywaniem się z kolegami. Zaczyna się czuć zupełnie samotny. Ostatnio jego mama dostaje wezwania od wychowawczyni. Wzorowy uczeń stał się krzykliwy i ewidentne próbuje zwrócić na siebie uwagę innych dzieci. Po rozmowie z rodzicami i wychowawczynią poważnie stwierdza, że swoje zachowanie uważa za „głupie”. Mówi też, że jeśli upodobni się do innych dzieci, one go polubią. „Mamo wolę być głupi, ale akceptowany przez inne dzieci” – gdy chłopiec wypowiada to zdanie, jego dramat staje się także dramatem rodziców. Nie wiedzą co robić. Jesteś po rozmowie z wychowawczynią Twojego 10-letniego syna. Pierwsze wrażenia? Polska szkoła nie ma oferty dla dzieci wybitnie zdolnych. Najważniejsze z punktu widzenia polskiej szkoły jest to, aby dziecko było grzeczne, nie sprawiało problemów, pisało równo w zeszycie. Wychowawczyni uważa, że mój syn jest nieprzeciętnie zdolny, ale nie wie, co w tej sytuacji zrobić. To jest niepokojące, bo to raczej dobry chwilę – co oczywiste – skupimy się w tej rozmowie na sytuacji, w której znajdują się rodzice i przede wszystkim dziecko wykazujące się ponadprzeciętnym intelektem. Wcześniej pomyślmy jednak o nauczycielce. Wyobrażasz sobie, że organizuje spotkanie z dyrektorem?Nie zrobiła tego i nie spodziewałabym się tego. Nie zaproponowała także prywatnej myślałaś o dodatkowych zajęciach w szkole?Poza szkołą Kuba chodził na szachy i basen. Teraz nauczyciele odbębniają dodatkowe zajęcia. Stale narzekają, że w ogóle mają obowiązek je prowadzić. Może to kwestia zbyt licznych klas – mają po 30 uczniów, może to brak motywacji finansowej decyduje o postawie nauczycieli. Mam wrażenie, że szkoła prywatna jest dla pedagogów jakimś wyzwaniem. Publiczna niestety Kuba radzi sobie w kontaktach z innymi dziećmi?Nie czuje się akceptowany w klasie. Zaczął zachowywać się bardzo infantylnie. Agresją próbuje zwrócić uwagę innych dzieci. Gdy zaczyna opowiadać o swoich pasjach, wiedzy, dzieci go nie rozumieją. Powiedziały, że jest głupi. Kuba nawet w rozmowie ze mną, w zgadywanki (mama chłopca ma wykształcenie wyższe) zaniża poziom, bo wie, że nie znam nazwy np. jakiejś ryby. Tak samo czuje się z tym sam Kuba?Ostatnio powiedział mi: „mamo wolałbym być głupi, ale akceptowany przez inne dzieci”.Niedawno nauczycielka zadzwoniła do Ciebie z zadzwoniła z naganą, bo Kuba był niegrzeczny. Ona lubi tylko grzecznych uczniów. Dzieci powinny być grzeczne, uczestniczyć w konkursach, nie przynosić wstydu przed dyrektorem… Na zebraniu pani opowiada przez pół godziny, jakie nasze dzieci są że jesteś tym mocno ma problem z malowaniem. Pani o tym wie. Gdy Kuba rysuje sam, dostaje bardzo słabe oceny. Ostatnio ja zrobiłam jego rysunek. Pani wysłała go na konkurs, pomimo iż później sama stwierdziła, że ja go namalowałam. Mam jedna radę dla wszystkich rodziców. Nie przyjmujcie bezkrytycznie tego, co mówi o Waszym dziecku nauczyciel. Są rzeczy ważniejsze niż to, że Wasze dziecko nie pisze najładniej w wymagającą mamą? Byłam. Teraz staram się wkładać to wszystko więcej miłości. Wcześniej nazbyt oczekiwałam od niego efektów. Czytam dużo książek o psychologii, aby pomoc sobie i jemu. Przede wszystkim jest wymagający wobec będzie w przyszłości?Do niedawna mówił, że politykiem, ale stwierdził, że są nieuczciwi i zrezygnował. Teraz zamierza zdobywać medale w piłce ręcznej i być trenerem w tej sytuacji jest… bezradność. Przecież to nie jest tak, że nikt nie widzi problemu. Ktoś go zdecydowanie nie chce dostrzec. Zastanawiam się jak czuje się Minister Edukacji, który na to pozwala. Zastanawiam się jak czuje się dyrektor szkoły, który nie próbuje dostrzec i nie dostrzega talentu swoich uczniów. Mamy do czynienia z pedagogami czy urzędnikami?______________________________________________Ten tekst przeczytasz także na naszym blogu Ta strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dzięki nim możemy finansować rozwój naszych usług. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności Akceptuję Czytaj więcej
dziecko mówi jesteś głupia